Dzień 15: Welcome father David

Autor:

w

Dzisiejszy dzień zaczął się wyjątkowo później niż zazwyczaj. O godzinie 9.00 zjedliśmy śniadanie i udaliśmy się na Mszę Świętą, która tym razem odbywała się niedaleko naszego domu w otoczeniu przyrody, przy szumie drzew.
Msza święta była wyjątkowo krótka jak na afrykańskie zwyczaje trwała zaledwie 1.45h. Nie zabrakło jednak śpiewów i tańców. Dzięki uprzejmości dyrygenta chóru mieliśmy także okazję, aby po mszy spróbować swoich sił w grze na bębnach. Co prawda część chórzystów śmiała się z naszych umiejętności, ale jesteśmy przekonani, że to kwestia kilku prób i będzie lepiej:)

Po Mszy Świętej przyszedł czas na tradycyjną niedzielną kawusię w towarzystwie gier planszowych. Tym razem w bierki wygrał Kuba,a w double ja:)
Natalia wraz z Gabrysia oraz ojcem Tadeuszem pojechali odebrać z lotniska księdza Dawida, którego serdecznie witamy w naszym zacnym gronie. W drodze z lotniska udało się także kupić po drodze siatkę pomidorów na przydrożnym ryneczku.

W tym czasie Zosia ugotowała nam najlepszą zupę serową jaką w życiu jedliśmy.

Po obiedzie udaliśmy się do dzieci. Tym razem to one próbowały nas nauczyć tańca i śpiewu. Nie zabrakło także kilku meczów piłkarskich, rugby, a także wizyt w salonie fryzjerskim. Dodatkowo dzieci z ogromnym zainteresowaniem zauważyły zmiany w wyglądzie Natalii- nie umknęło ich uwadze, że pomalowała rzęsy.

Ale to jeszcze nie koniec dzisiejszych atrakcji.
Ekipa spacerowa w składzie Zosia, Gabrysia, Ania, Kuba i ja udała się nad jezioro. Mieliśmy okazję podziwiać piękne krajobrazy zachodzące słońce, namioty, ręcznie wykonany port(ze śmieci), przyrządy do łowienia ryb i inne. Każdego dnia zwiedzamy co raz to dalsze zakątki terenu.
Podczas wyprawy Zosia przymierzała kalosze, Ania pełniła rolę fotoreportera, Kuba próbował sprawdzić jak głębokie jest okoliczne bagno białymi butami, a Gabrysia próbowała wypatrzeć
łosie, jelenie, sarny, dziki, borsuki i inne dzikie zwierzęta, które zostawiały swoje ślady. Niestety nie udało się ich zidentyfikować.

Kolacja, nieszpory, miłe rozmowy i tak upłynął wieczór i poranek dzień 15.

PS ksiądz Dawid przywiózł nam z Polski prawdziwe skarby- 1 kg kabanosów i ptasie mleczko. Znikają w zaskakująco szybkim tempie.

PS Natalia nadal śpi, sobotni blog pojawi się jutro.

Z wyrazami szacunku,

Julia zwana Julią Berą

Komentarze

6 odpowiedzi na “Dzień 15: Welcome father David”

  1. De Poniec

    Gabrysia, daj znać, gdy w końcu znajdziesz łosie, jelenie, sarny, dziki i borsuki. Jestem ciekaw wyników tych poszukiwań 😁.

    1. Gabrysia

      Dam znać, na razie udało mi się wypatrzeć tylko pająki.

  2. De Poniec

    Kabanosy i ptasie mleczko — jak niewiele potrzeba do szczęścia w życiu misjonarza…

  3. Ciocia Zuzia

    Julson! Dajesz czadu na bębnach! 🤩🤩
    Pozdrawiam z ciocią Olą – właśnie czytam je wasze wpisy ♥️
    Jesteście niesamowici! 💪💪

  4. MamaGabrysi

    Gabrysiu, przepięknie wyglądasz! 🌸 Ta różowa sukienka jest stworzona dla Ciebie – zdecydowanie róż to Twój kolor.

    1. Gabrysia

      Dzięki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *