Dzisiejszy dzień zaczął się wyjątkowo później niż zazwyczaj. O godzinie 9.00 zjedliśmy śniadanie i udaliśmy się na Mszę Świętą, która tym razem odbywała się niedaleko naszego domu w otoczeniu przyrody, przy szumie drzew.
Msza święta była wyjątkowo krótka jak na afrykańskie zwyczaje trwała zaledwie 1.45h. Nie zabrakło jednak śpiewów i tańców. Dzięki uprzejmości dyrygenta chóru mieliśmy także okazję, aby po mszy spróbować swoich sił w grze na bębnach. Co prawda część chórzystów śmiała się z naszych umiejętności, ale jesteśmy przekonani, że to kwestia kilku prób i będzie lepiej:)
Po Mszy Świętej przyszedł czas na tradycyjną niedzielną kawusię w towarzystwie gier planszowych. Tym razem w bierki wygrał Kuba,a w double ja:)
Natalia wraz z Gabrysia oraz ojcem Tadeuszem pojechali odebrać z lotniska księdza Dawida, którego serdecznie witamy w naszym zacnym gronie. W drodze z lotniska udało się także kupić po drodze siatkę pomidorów na przydrożnym ryneczku.
W tym czasie Zosia ugotowała nam najlepszą zupę serową jaką w życiu jedliśmy.
Po obiedzie udaliśmy się do dzieci. Tym razem to one próbowały nas nauczyć tańca i śpiewu. Nie zabrakło także kilku meczów piłkarskich, rugby, a także wizyt w salonie fryzjerskim. Dodatkowo dzieci z ogromnym zainteresowaniem zauważyły zmiany w wyglądzie Natalii- nie umknęło ich uwadze, że pomalowała rzęsy.

Ale to jeszcze nie koniec dzisiejszych atrakcji.
Ekipa spacerowa w składzie Zosia, Gabrysia, Ania, Kuba i ja udała się nad jezioro. Mieliśmy okazję podziwiać piękne krajobrazy zachodzące słońce, namioty, ręcznie wykonany port(ze śmieci), przyrządy do łowienia ryb i inne. Każdego dnia zwiedzamy co raz to dalsze zakątki terenu.
Podczas wyprawy Zosia przymierzała kalosze, Ania pełniła rolę fotoreportera, Kuba próbował sprawdzić jak głębokie jest okoliczne bagno białymi butami, a Gabrysia próbowała wypatrzeć
łosie, jelenie, sarny, dziki, borsuki i inne dzikie zwierzęta, które zostawiały swoje ślady. Niestety nie udało się ich zidentyfikować.










Kolacja, nieszpory, miłe rozmowy i tak upłynął wieczór i poranek dzień 15.


PS ksiądz Dawid przywiózł nam z Polski prawdziwe skarby- 1 kg kabanosów i ptasie mleczko. Znikają w zaskakująco szybkim tempie.
PS Natalia nadal śpi, sobotni blog pojawi się jutro.
Z wyrazami szacunku,
Julia zwana Julią Berą

Dodaj komentarz