Dzisiejszy poniedziałek był moim pierwszym pełnym dniem po przybyciu do Kasisi. Zimny poranek – około 9 stopni. Zaczęliśmy od Mszy Świętej w kaplicy nowicjatu Służebniczek o 6:30.
tak, wczesne poranki są bardzo orzeźwiające…
potem szybkie śniadanie i do pracy od 8:00.

Gabrysia dzielnie wyrywała czosnek, tak dzielnie ze nabawiła się tytułowego bąbla o serduszkowym kształcie.

ta niespodzianka objawiła się wieczorem przy kolacji.

Ania i Natalia wyrwały się do czyszczenia stawów do narybku tiliapi. tak- to „popularna” ryba w Polsce. Tutaj ojcowie na farmie prowadzą rozród i hodowlę młodego narybku. Jest to początkowe stadium inwestycji, więc jest sporo pracy. Jak widać dało to dziewczynom sporo radości.

ciekawe na ile to nowa praca, a na ile nowe przebranie w „wodery”
Zosia poszła do kurek…

To jednak nie było łatwe wyzwanie. Takie czyszczenie grzęd w kurniku dla 600 niosek.

tu jak widać już uporządkowane grzędy…

a tu nowe „koleżanki”Zosi.
Jakub i ja poszliśmy w „las”, tzn szykowaliśmy paliki do oznaczenia grządek.

tak minął poranek tego dnia.
Potem z Zosią i ojcem Tadeuszem udaliśmy się na zakupy. Na cały tydzień. Sami sobie gotujemy- chyba po raz pierwszy w dziejach doświadczeń misyjnych AKMu. To niemałe wyzwanie, ponieważ, trzeba się zmieścić pomiędzy pracą na farmie i pracą z dziećmi w sierocińcu. Mamy na to 2 godziny.

Tutaj już wracamy z zakupami i Zosia ich pilnowała na pace.
na trasie można było zaobserwować ciekawe plakaty przedwyborcze.

brzmi znajomie?
jednak jedzenie samo się nie zrobi.

taki pomocnik towarzyszył nam w kuchni, ale długo nie pożył, ponieważ zaraz podano posiłek…

tutaj każde białko jest cenne…
po obiedzie przyszło szybkie sprzątanie i wyprawa do sierocińca
tutaj spotkania z dziećmi, od pierwszego roku życia do nastolatków.
To jak te dzieci łakną miłości. Historia każdego z ich rozdziera serca. Takie miejsca zawsze rodzą pytania o sens ich istnienia. Jednak przypominają o tym, że dzieci najbardziej potrzebują akceptacji i miłości.

Natalia bawiła się w Małysza.
Jednak tym postanowiliśmy oszukać system szykowania jedzenia i przyszykować najbardziej pracochłonne zadania dzień wcześniej. Jako, że jutro z Julią mamy dyżur gotowania, przygotowaliśmy boczek z cebulą do jajecznicy i ugotowaliśmy gulasz wołowy. Po raz pierwszy życiu.
jutro okaże, że na ile to był dobry pomysł;)

Tak minął ten kolejny intensywny dzień. Teraz już o 23:18 pozostaje kończyć tego szybkiego bloga i iść spać. jutro o 5:45 pobudka, aby zdążyć na Mszę o 6:30.
dobrej nocki i z Bogiem.
Fada Dejwid, czyli ks. Dawid.

Dodaj komentarz