Dzień 17: Wrzące żale

Autor:

w

Dzień zaczął się od Mszy Świętej w nowicjacie u Sióstr Służebniczek o 6.30, potem zjedliśmy pyszne śniadanie (jajecznica z boczkiem i cebulą) zrobione przez księdza Dawida i Julkę Bere, żeby o 8 już być na farmie. Dziś tak jak przez ostatnie dni moim i księdza Dawida zadaniem było zrobienie palików z drewna o wysokości około 1,20 m zaostrzone na końcu, żeby można było je wbić przy grządkach z nazwą rośliny, która tam rośnie.

Cała praca polega na tym, że musimy znaleźć odpowiednio proste drzewo, z którego będzie się dało zrobić jak najwięcej palików i ścinamy je po czym odmierzamy 1,20 m i rąbiemy, a na końcu ostrzymy z jednej strony. Zrobiliśmy dziś 26 palików zostało jeszcze 24, bo na farmie jest 100 grządek do opisania. Dziewczyny w tym samym czasie zbierały chilli, a następnie kończyły wyrywać czosnek (nie skończyły).

Po farmie, ale przed obiadem dzbanek stwierdził, że ma nas dosyć i postanowył wylać (dosłownie) swoje wrzące żale na Zosie, ale spokojnie Sofia żyje.

Po ostudzeniu atmosfery zjedliśmy obiad, również robiony przez księdza i Julkę. Dziś serwowali gulasz z mięsem (nie pamiętam co to za mięso) i z dodatkiem czosnku warzyw i pastą, podane z ryżem.

Po bardzo sytym obiedzie poszliśmy do dzieci. Byłem z Anią w drużynie i stęskniliśmy się za 5 latkami dlatego poszliśmy do nich, a reszta bawiła się z „Valendosami”. Nasze zabawy obejmowały piłkę w każdej możliwej wielkości kopaną, rzucaną; ogólnie full service. Oczywiście na końcu wszyscy poszliśmy do dziewczyn z St. Martin’s House, gdzie były tańce, śpiewy i gry z piłkami.

Na koniec dnia wieczorne rozmowy, spacer o zachodzie słońca na cmentarz i pyszna kolacja z postaci fasolki po bretońsku, ale nie do końca. W każdym razie była tam fasola. Przed chwilą odmawialiśmy jeszcze wspólnie nieszpory i tym sposobem dotarliśmy do momentu gdy siedzę i to piszę. Plan na następne parędziesiąt minut jest taki, żeby wrócić do pokoju i iść spać, ale jak wyjdzie zobaczymy.

PS. Julietta czuje się coraz lepiej. Przewidujemy, że za dwa dni wróci do pełni sił.

Komentarze

5 odpowiedzi na “Dzień 17: Wrzące żale”

  1. Katarzyna Dobosz

    Kuba, super opis, trzymajcie się! Zdrówka dla Julietty:-)

    1. Julietta

      Dziękuję bardzo❤️

  2. De Poniec

    Też miałem doświadczenie z palikami na polu 😁. Taka różnica, że te moje polskie plasikowe były już gotowe…

  3. De Poniec

    Jak dobrze po wielkim oczekiwaniu usłyszeć, że wcześniej planowane i przygotowywane dania od Julki i Fada Dejwid wyszły elegancko!

  4. De Poniec

    Zosię w Zambii atakuje dosłownie wszystko: od dzieci przez myszy aż do wrzątków… 🫢

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *